To nie jest zespół negocjacyjny. To ekipa utylizacyjna, która nie bawi się w sprzątanie, tylko w całkowitą kasację. Jeśli masz problem, którego nie rozwiąże policja, adwokat ani modlitwa, dzwonisz do nich. To polska szkoła przetrwania w wydaniu totalnego rozpi*rdolu. WASYL, ARNI i RUSZKI wracają do gry.
WASYL. Gdański sztorm. Lont u niego w ogóle nie istnieje, on po prostu wybucha przy pierwszym kontakcie. Jak widzi kogoś, kto mu „nie pasuje do krajobrazu”, to nie czeka na zaproszenie. Dla niego świat jest czarno-biały: albo jesteś z nim, albo jesz przez rurkę do końca życia.
ARNI. Ekspresowy oklep facjaty. On nie przyszedł tu żartować o pogodzie. Kiedy inni jeszcze sprawdzają, czy ich dresy dobrze leżą, on już sadzi blachy na mordę. Jego życiowe motto? „Mniej gadania, więcej wpi*erdpolu”.
RUSZKI. Cicha apokalipsa. Świeżo po pensjonacie o zaostrzonym rygorze. Mógłbyś z nim pić herbatę i myśleć, że to bibliotekarz na emeryturze. Ale on ma w oczach ostrego poj*ba. To typ, który siedzi cicho, dopóki ktoś nie przesunie niewidzialnej granicy. Wtedy odpala się tryb rzeźnika.
Już 29 maja w piątek
NA ŻYWO na GROMDA.tv