To nie jest boysband, tylko solidna ekipa ulicznych zakapiorów. To świeża krew z bram piekielnych, gotowa zamienić ring GROMDY w rzeźnię z uśmiechem na ustach. DESPERADO, PIŁA i MACU wchodzą do gry!
To trzy różne odcienie ulicznego wpi*rdolu, które łączą się w jedną, niszczycielską całość. Są głodni, są bezczelni i mają jeden plan: wejść, zdemolować, wyjść. Bez zbędnego gadania, za to z potężnym hukiem pękających szczęk.
Już 29 maja w piątek
NA ŻYWO na GROMDA.tv
DESPERADO. Facet wygląda, jakby przed chwilą zszedł z wybiegu w Mediolanie, ale zamiast perfum czuć od niego adrenalinę i kłopoty. W gorącej wodzie kąpany? To mało powiedziane – on wrze. Jeśli krzywo spojrzysz na jego nowe buty i masz gwarantowaną serię ciosów szybszą niż mrugnięcie oka. Kocha błysk fleszy, drogie ciuchy i moment, w którym krew przeciwnika brudzi mu markowy Louis Vuitton. Elegancik z duszą psychopaty.
PIŁA. Surowy jak beton na blokowisku i prosty jak konstrukcja cepa. Nie potrzebuje tatuaży na twarzy ani złotych łańcuchów. To ten typ, którego mijałbyś w kolejce po bułki, nie wiedząc, że właśnie minąłeś wyrok śmierci. Ma na koncie tabun wielkich bamberów, którym wydawało się, że masa mięśniowa zastąpi charakter. Chłopak z sąsiedztwa, który składa szafy i… wszystkich, którzy do niego fukają.
MACU. Młody, ale mentalnie mógłby uczyć spokoju tybetańskich mnichów. To ten gość, który na awanturze pod klubem kładzie rękę na ramieniu i mówi: „Daj spokój, nie warto”. Problem zaczyna się wtedy, kiedy „nie warto” przestaje działać. Wtedy Macu przestaje być dyplomatą, a staje się chirurgiem. Jeden strzał, krótki, precyzyjny, wyłączający światło. Bez machania rękami, bez krzyków.