Wspomnij boks na gołe pięści, a myśli powędrują ku XVIII i XIX wiekowi – nawet dalej, bo do 1600 roku. Wtedy to, zanim jazda konna stała się sportem królów, boks był sportem ziemian, bardzo bogatej szlachty i gentelmanów okresu regencyjnego.

Wciąż panuje błędne przekonanie, że walki bokserskie na gołe pięści wymarły. Pomimo tego, iż są postrzegane jako wymarłe wciąż „pozostają na ringu”. Rozwijają się w Wielkiej Brytanii – jeśli wiesz, gdzie skierować swój wzrok  – i dopiero od niedawna w Stanach Zjednoczonych, gdy były mistrz świata w dwóch kategoriach wagowych, Paulie Malignaggi wziął udział w walce przeciwko Rosjaninowi, Artem’ovi Lobov’ovi.

Jeśli chcecie jednak poznać boks na gołe pięści od podszewki, rozsiądźcie się wygodnie na około godzinę z Nathanem Gormanem, który walczył z Danielem Dubois o zwakowany pas i tytuł Brytyjskiego mistrza wagi ciężkiej w Londyńskiej O2 Arena 13’stego lipca – oczywiście w walce w rękawicach.

Wujkiem Gormana był legendarny Bartley Gorman, słynny z walk na gołe pięści w połowie i w późnych latach 90’tych, który na długo przed pojawieniem się Tysona Fury’iego był znany oryginalnie jako „Król Cyganów”.

Ojciec Tyson’a, John Fury, również miał swój udział na arenie oddzielonej linami w czasie swoich trzynastu zawodowych walk.

Nathan Gorman, który jest jednym z najbardziej uprzejmych, młodych gości jakich życzyłbyś sobie spotkać poza ringiem, jest słusznie dumny nie tylko ze względu na swoje dziedzictwo ale z części tego jaki wpływ odegrało w stylu ‘fist to face’ (styl polegający na tak umiejętnym zadawaniu ciosów by rozciąć twarz przeciwnikowi i zakończyć walkę przed czasem przez TKO), na przełomie wieków.

Jakkolwiek ostra i brutalna, materia walk na gołe pięści miała w sobie pierwiastek fantazji. Miała również pewną wartość pośród kolekcjonerów pamiątek.

Na mojej ścianie z materiałami jest kilka wydruków przedstawiających turnieje walk na gołe pięści, które odbyły się w hrabstwie Hertfordshire (hrabstwo we wschodniej Anglii) w XVIII w. Powiedziano mi, że będą warte parę dobrych funtów gdy moje wnuki będą chciały je sprzedać a ja ostatecznie udam się do ‘Wielkiego Sędziego’ w Niebie. Nie, nie w tym niebie (Sky – w znaczeniu dowolnym oznacza ‘niebo’/ również Sky – nazwa stacji telewizyjnej). No może chociaż niech to będzie ITV (również kanał telewizyjny) – w „Dickinson’s Real Deal” (TV show, w którym prowadzący, ekspert od antyków, pomaga uczestnikom pozbyć się staroci i ‘zamienić’ je na gotówkę). /Wspomina Alan Hubbard w swoim artykule/

Większość bokserskich pojedynków we wczesnych XIX w. odbywała się według „London Rules, które były zbiorem zasad ułożonych przez Angielskiego boksera, Jack’a Broughton’a w 1743 r. Bazową przesłanką zasad Broughton’a i późniejszych „London Prize Ring Rules”, było to, że runda w walce będzie trwać dopóki jeden z uczestników nie „padnie”. Między każdą z rund obowiązywało trzydzieści sekund przerwy.

Po trzydziestosekundowym odpoczynku, każdy z zawodników miał osiem sekund by podejść do tzw. „scratch line” (biała linia kredy, dzisiaj określająca start bądź aut w innych dyscyplinach sportu) znajdującej się na środku ringu. Walka kończyła się kiedy jeden z walczących nie mógł stać oraz wtedy gdy nie mógł podejść do linii.

Teoretycznie nie było limitu jeśli chodzi o liczbę rund więc walki mogły czasami toczyć się przez dziesiątki rund. Z powodu tego, iż walczący uderzali gołymi dłońmi, mogli w ten sposób połamać sobie własne ręce zadając nokautujące ciosy w głowy swoich przeciwników. Z tego też powodu, walki  były długimi, wyniszczającymi, wytrzymałościowymi kwestiami.

Zasady Markiza Queensberry (oryg. „The Marquees of Queensberry Rules”), które zastąpiły „London Rules” w 1867 r., i na których nowoczesny boks bazuje, były pierwszymi, które nakazywały użycie rękawic w boksie.

Bartley Gorman szedł w ślady znakomitych nazwisk historii walk na gołe pięści takich jak: Tom Cribb, Jack Broughton, Tom Sayers czy James Figg.

Gorman, który zmarł w 2002 r. w wieku 57 lat, nie był jedynie samozwańczym ‘Królem Cyganów’ lecz był celebrowany w ciemnym świecie nielegalnych walk jako niepokonany Mistrz Wielkiej Brytanii i Irlandii w walkach na gołe pięści.

Gorman był, jak sam się oceniał, „najbardziej niebezpiecznym, nieuzbrojonym człowiekiem na Ziemii”. Nigdy nie walczyłby z „kimś zwykłym”, ponieważ, jak mawiał, „mógłbym go zabić jednym uderzeniem”.

Urodził się w Nottingham w 1944 r.. Potomek Walijczyka oraz Irlandki, piąty w linii Bartley’ów Gorman’ów. Powiedział kiedyś: „Bartley Gorman III był Mistrzem Północnej oraz Południowej Walii, Bartley Gorman IV nie walczył, był świetnym kochankiem a teraz Bartley Gorman V. To ja, Mistrz Świata”.

Młody Bartley zaczął walczyć w wieku 10 lat. „Mój ojciec wziął mnie na salę, gdzie mógłbym walczyć z większymi, ćwiczącymi tam chłopakami. Mogli sprawić mi ból i doprowadzić do płaczu ale cały czas, pomimo płaczu, cały czas walczyłem”.

Gorman stoczył swoją pierwszą walkę na gołe pięści w wieku dwunastu lat ale o jego nazwisku usłyszano gdy wyzwał na pojedynek panującego ówcześnie Mistrza w roku 1971. ‘Spotkanie’ zostało zaaranżowane na czas wyścigów w Doncaster według Peter’a Walsh’a. „Bartley wkroczył do ‘Park Royal Hotel’ i powiedział: ‘Przybyłem tutaj, zmierzyć się z Uriah Burton’em bądź jakimkolwiek innym mężczyzną na wyścigach’. Tysiące osób przyszło popatrzeć ponieważ ‘duże walki’ nigdy nie odbywały się publicznie. Większość Cyganów nigdy nie widziała najlepszych podczas walki. To było pandemonium.”

Ale Burton się nie pokazał. „Myślę, że Bartley sprawdził jego blef a ten abdykował”. Gorman pokonał swojego rywala (do tronu) Jack’a Fletcher’a w walce w kamieniołomie w 1972 r. i zaczął być rozpoznawany jako ‘Cygański Mistrz Wielkiej Brytanii’.

Tytuł gwarantował problemy. Obowiązkiem posiadacza było mierzenie się z każdym kto wyzwie go na pojedynek. Tradycja nakazywała, iż pretendenci powinni ‘walić do drzwi’ jego przyczepy ‘przed świtem’. W praktyce, wielu mężczyzn próbowało go zaskoczyć przez lata w pubach czy na wyścigach. Mistrz Yorkshire zasadził się na niego w Doncaster ze swoim gangiem, wszyscy uzbrojeni w łomy i żelazne pręty. Gorman był nieprzytomny przez rok ale wrócił i mierzył się ze wszystkimi chętnymi. „To wpłynęło na niego emocjonalnie”, mówi Walsh. „On był człowiekiem ‘uczciwej walki’ ale oni próbowali go zabić”.

Najbardziej brutalnym pretendentem była postać znana jako ‘Staffordshire Wolf Man’ (w dowolnym tłumaczeniu ‘Człowiek Wilk ze Staffordshire), który ugryzł Mistrza w twarz podczas walki i nie puścił. Gorman odgryzł się tym samym. „Świat walk na gołe pięści nie jest tak romantyczny jak się wydaje ludziom,”, mówi Walsh. „Nie jest częstym, że dwóch gości staje naprzeciw siebie w ringu. Mogą walczyć w pubie, jeden z nich może być ‘zalany w trupa’. Tłum naciska, ludzie się włączają. Na końcu zawsze panuje bałagan”.

Gorman był niepokonany przez ponad następnych 25 lat toczenia pojedynków na gołe pięści, które miały miejsce w dole szybu kopalnianego, w kamieniołomach, na targach koni, na obozowiskach, w barach czy na ulicach. Pośród przeciwników z podziemnej ‘bokserskiej sceny’, którym dostarczał porcje boksu na gołe pięści byli Lenny McClean i ‘Pretty Boy’ Roy Shaw. Mówi się również, że miał sekretny pozorowaną sesję sparingową z Muhammad’em Ali’m kiedy emerytowany Mistrz odwiedził Birmingham w 1983 roku.

Bezprawność walk na gołe pięści ukazuje wybrane przez Gormana zajęcie jeszcze bardziej ryzykownym. Wspomniał przy jednej z okazji stanięcie do walki z „tym tak zwanym mistrzem”. „Trafiłem go jednym ciosem, prosto w czoło i padł”.

„Następnie jego ludzie zaatakowali mnie. Próbowałem się dostać do auta a ich było około dwunastu, wiszących mi na karku. Wepchnęli mi metalowy pręt do ust i docisnęli drugim gardło wybijając mi przednie zęby. Zacząłem wierzgać nogami a oni po tym próbowali mi je odciąć…” (Chodzi o napad Mistrza Yorkshire wraz z jego grupą jego popleczników na Gormana).

Jedna z ostatnich walk Gormana, przeciwko Amerykaninowi w 1994 r., miała miejsce na statku na północnym Atlantyku. Jego ostatnia walka z ‘Freedom Lee’ odbyła się w restauracji Badger’s Holt w Dartmoor (Park Narodowy w Anglii) w 1997 r. Miał powyżej pięćdziesięciu lat, a wygrał jednym uderzeniem. Zadeklarował po tej potyczce, iż pomimo tego, że nadal mógłby ‘skopać tyłek’ każdemu jest „zbyt inteligentny na walczenie”.

Obok walk, Gorman był filarem swojej lokalnej Cygańskiej społeczności, zawsze gotów szybko pomóc tym, którzy mieli mniej szczęścia niż on sam.

Zagorzały przeciwnik aborcji, przykuł uwagę dla swojej sprawy organizując „Hedgehog Barbecue”, na które zaprosił Tony’ego Blaira i Księcia Walii (Książę Karol). Plan zakładał by nakarmić ich tradycyjnym Cygańskim daniem, pieczonym jeżem marynowanym w miodzie, zanim lobby miłośników jeży wkroczyłoby by ich zatrzymać.

Setki Cyganów z całego kraju przybyło do miasta na jego pogrzeb w styczniu po tym jak zmarł na raka wątroby. Był to pogrzeb Króla Cyganów – dobrego człowieka, który walczył ze wszystkimi chętnymi, przez ponad 40 lat.

„Jak wielu cyganów przybędzie ?” zapytał właściciel sklepu. Jest ich około czterystu, może więcej, idących w deszczu, z miejskiego kościoła na cmentarz., podążających za wozem konnym. Na wozie znajduje się wielka trumna z Bartley’em Gorman’em, samozwańczym ‘Królem Cyganów’ i niepokonanym mistrzem Wielkiej Brytanii i Irlandii w walkach bokserskich na gołe pięści.

Sklep został zamknięty a znajdujące się w nim metalowe żaluzje opuszczone w momencie przybycia konduktu pogrzebowego. Gorman przywykł do tego, iż ludzie bali się go lecz był on także miłosierny. Mógł wybrać tą drogę jako ostateczny znak szacunku.

„Był najporządniejszym człowiekiem, z którego chciałoby się zedrzeć koszulę w ostatnim stuleciu”, mówi Sid Smith, który sparował z Gormanem. „Walczył z każdym, kto wyzwał go na pojedynek przez ponad czterdzieści lat a podróżują tędy miliony osób”.

Smith ma czujne oczy człowieka, który był uczestnikiem wielu walk. Mówi łagodnie i skanuje tłum. Jego gardło chronione jest od mgły czerwonym, jedwabnym szalikiem. Żałobnicy przybyli do Staffordshire z tak daleka jak Newcastle (w Anglii) czy Irlandii i wśród nich możemy znaleźć jednego czy dwóch sporych gości, którzy po cichu mają ochotę/ fantazjują o tytule. „Walczą teraz między sobą w klatkach, wiesz, w Milton Keynes”. Ta myśl sprawia, że Smith potrząsa głową.

Cygańskie życie zmieniło się przez ostatnie pięćdziesiąt siedem lat od czasów gdy ojciec Bartleya Gormana wyjechał na swoim ogierze nazwanym ‘One Eyed Jack’ (w dowolnym tłumaczeniu ‘Jednooki Jack) by sprowadzić położną. Siedziała za nim, jadąc bez siodła przez całą drogę na teren karawany.

Cztery konie, przyozdobione w pióra, ciągnące tradycyjne wozy, przewodziły konduktowi w drodze na dziedziniec kościoła w Rocester. Są jedynym nawiązaniem do tradycji, jakie mógłby rozpoznać ktoś obcy, prócz długich włosów i kolczyków u osób starszych/ starszyzny. Drogi dookoła są zakorkowane pojazdami 4×4. Udajemy się pieszo na grób w melodii niebiańskiej Dobrego Boga wśród obserwujących nas z ogrodów mieszkańców. Ktoś wrzuca do trumny parę czerwonych rękawic bokserskich co jest ironiczne. Syn Gormana, Shaun, jest zawodnikiem Rugby i nie jest on w najmniejszym stopniu zainteresowany wyzwaniami o bycie ‘Królem’. Nawet gdyby był, nie powiedziałby o tym. Większość Cygańskich Mistrzów wybiera ciszę by uniknąć głupich/ niepotrzebnych wyzwań na pojedynki. Bartley Gorman V z drugiej strony był showman’em, inspirowany oglądaniem Cassuis’a Clay’a w kronikach filmowych w 1960 r. „Starał się być dla Cyganów tym kim Ali był dla Amerykanów”, mówi Peter Walsh, który to pomógł Gormanowi napisać książkę o jego życiu, która będzie miała datę publikacji w następnym miesiącu (data publikacji książki na czas pisania artykułu). „Nikt inny nie stanąłby na ciężarówce na wyścigach i powiedział: ‘Walczę z każdym tutaj’”.

Miał płomienne, rude włosy i takie samo, aktorskie i gwiazdorskie, poczucie własnego ja, które stawiało go w centrum uwagi. Gorman był niezwykły również pod kątem tego jak ciepło został przyjęty przez swój przybrany dom, Uttoxeter. Jego nazwisko pojawia się na pomniku koło osób, które przysłużyły się miastu, takich jak Joseph Cyril Bamford, założyciel JCB (Brytyjskie przedsiębiorstwo przemysłowe zajmujące się produkcją ciężkich maszyn budowlanych, rolniczych oraz agregatów prądotwórczych).

„Będzie nam go brakować”, powiedziała Marilyn Betts, radna miasta i byłą sąsiadka. „Podziwiałam go. Wiele osób oczerniało go jako Cygana ale ja znałam go dobrze. Był bardzo wesoły. Zawsze mówił co myśli”.

Jak mówi jego bratanek Nathan: „Był wyjątkowy, jedynym w swoim rodzaju. Był kochanym człowiekiem ze zwariowanym poczuciem humoru i nutą melancholii, która nigdy go nie opuściła”. Do dziś gdy zapada noc, w pubie ‘The Lions’ pojawia się temat jak to Gorman w swojej szczytowej formie mógłby z łatwością pokonać ‘tego zwierzaka’ Mike’a Tyson’a.

Artykuły autorstwa Alana Hubbarda dla Frank Warren oraz Cole’a Moretona dla The Independent / Tłumaczenie i redakcja Łukasz Czarnecki dla Gromda: Fight Club

GROMDA™ Oficjalny serwis internetowy.
Wszelkie prawa zastrzeżone. | All rights reserved.